na poligonie...

na poligonie...

wtorek, 17 września 2013

Zjawisko z Gozdnicy

Długo wahałam się, czy zamieścić te zdjęcia. Przyznam szczerze, że na początku nie zamierzałam ich publikować, jednak pod wpływem relacji z blogu Medarta, a wcześniej Wojtka OKI, postanowiłam je tu zamieścić. Dlaczego zmieniłam zdanie? Może dlatego, żeby unaocznić pewne, nazwijmy to "zjawisko", a może dlatego, że tego typu rzeczy z gatunku niewyjaśnionych coraz częściej występują  w naszym otoczeniu, czy tego chcemy, czy też nie? Odpowiedź nie jest tak istotna... Uważam, że jest na tyle zagadkowe i tajemnicze, że zasługuje na "wyjście na światło dzienne".

Zjawisko pochodzi z 14 lipca tego roku, pojawiło się na zdjęciach kamiennego kręgu z góry Gozdnicy, leżącej w Masywie Ślęży. Byłam tam po raz drugi (pierwszy raz zaprowadziła nas tam Agnieszka z Yule), tym razem w towarzystwie dwóch przyjaciół. Jeden z nich posiada pewne paranormalne zdolności, m.in. potrafi odczuwać promieniowanie, jakie emituje dany przedmiot czy miejsce. Przy tym nie posługuje się żadnymi przyrządami, typu różdżka czy wahadełko. Wspomnę tylko, że na górze Gozdnica był pierwszy raz w życiu i nie wiedząc, gdzie znajduje się  kamienny krąg, sam poprowadził nas do celu (nie znając drogi) i wskazał miejsca występujących tam anomalii. 

Tu muszę zaznaczyć, że to co utrwaliłam na zdjęciu, nie było widoczne, ani dla mnie, ani dla pozostałych uczestników. Zobaczyłam to później, przeglądając zdjęcia. Nie powtórzyło się podczas kolejnych odwiedzin w tym miejscu. Będąc na Gozdnicy kilka razy, zawsze robiłam zdjęcia kręgu, lecz to zjawisko utrwaliłam tylko wtedy, podczas tamtej wycieczki. Aparat, którym robiłam zdjęcia, to standardowa cyfrówka FinePix typu T 350. Wykluczam tu uszkodzenie czy zabrudzenie ekranu, aparat był sprawny w 100 % i działał bez problemów. Dodam jeszcze, że w czasie naszej obecności, na Gozdnicy panowała dziwna, nienaturalna cisza, nie słyszałam żadnych ptaków czy odgłosów z otaczającego nas lasu. W sumie spędziliśmy tam około dwóch godzin, mniej więcej od 18-tej do 20-tej... 

To coś, przypominające "świetlistego ptaka" znajdowało się po mojej lewej stronie, niecały metr od kręgu. Wygląda jakby zawisło nieruchomo w powietrzu...


Ten sam obiekt, tylko wykadrowany i powiększony. Tu w ujęciu od tyłu

Powiększenie z drugiego zdjęcia. Widok z boku

Nie wiem, czym jest w rzeczywistości ten latający obiekt. Nazwałam go umownie "świetlistym ptakiem", gdyż  jego wygląd: obła forma, "skrzydełka", "ogon" kojarzy mi się z żywą, organiczną strukturą. Daleka jestem od wynajdowania fantastycznych teorii dotyczących jego pochodzenia. Według legend Gozdnica nazywana jest "Anielską Górą". Ja nie wierzę w "anioły", tudzież inne nadprzyrodzone istoty. Obiekt ten nie przypomina mi "klasycznych" orbów, jakie fotografuje Stanisław Barski. 
Co Wy o tym sądzicie? Jeśli macie jakieś sugestie, piszcie śmiało...

26 komentarzy:

  1. Czy jesteś w stanie podać powód z którego to nie wierzysz w anioły ?
    A może to tylko kwestia słownictwa ?
    Świat to przecież wszechogarniająca energia.
    Ktoś kiedyś wymyślił personifikację zjawisk i tak pozostało do dzisiaj ! Stąd te diabły i anioły, a także sama postać Boga.

    Wszystko jest proste, natura jest prosta, życie jest proste.
    Cały widz polega na tym, by poznać mechanizmy nimi rządzące i znaleźć wspólny mianownik do określeń, których jest mnóstwo. Tylko to czyni różnym nasze postrzeganie.

    Tak po prawdzie, to wszyscy mówimy o tym samym, o energii--tylko nazywamy ją innymi wyrazami.
    Np. dla Ciebie jabłko będzie może tylko jabłkiem, owocem, jedzeniem.
    Dla mnie (kiedy już pojęłam w czym różnica-może okazać się kiedyś, ze jestem zarozumialcem za takie podejście do rzeczy, ale póki co takie pojmowanie składa mi się ładnie w całość niepojętą ciągle dla wielu)
    jest już nie tylko tym co wymieniłam, ale jest dodatkowo i konkretną wibracją, określoną wielkością podaną np. w angstremach, to będą też określone kolory tęczy, to będą pierwiastki chemiczne z tablicy Mendelejewa...i tak można wyliczać/nazywać bez końca.

    A o to, co to za obiekt uwieczniłaś na zdjęciu, myślę, że powinnaś zapytać osobę, która czuje bez przyrządów.

    Różdżka, czy wahadło, to przedłużenie nas samych.
    Jedni potrzebują jakiś przedmiot aby 'zobaczyć' co się dzieje, a drudzy wyczują to samo samym sobą (ciałem)--do takich oto wniosków doszłam po przemyśleniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorota- nie zapominaj że jabłko, to jeszcze doskonały wręcz przykład torusa :)

      Usuń
    2. Jabłko ? spójrz na serce :)
      A właściwie to do której treści powinnam
      przypiąć tutaj torusa ?

      Usuń
    3. Oki już załapałam z tym jabłkiem...wyrwałeś mnie z zadumy, stąd nie załapałam w mig :)

      Usuń
  2. Dorota, nie wierzę w anioły i diabły z Biblii, którymi straszy Kościół w swoich naukach. To miałam na myśli. Wierzę w świat pozazmysłowy, lecz nie taki jaki "sprzedaje" kościół. A tej osobie pokazywałam zdjęcia, znam jego zdanie i przychylam się do jego teorii. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie jest jego zdanie na to co widać ? , że tak z ciekawości spytam.

      Usuń
    2. Pat, tej książki to ja nie czytałam, ale mogę domyśleć się, patrząc chociażby na obrazy w kościołach co też tam mogli na wypisywać.
      Ja własnie o takiej personifikacji napisałam.

      Biały obiekt z niebieską poświatą, to nie może być nic złego, nic co byłoby negatywne/zagrożeniem dla życia. Właśnie to mi przyszło na myśl, kiedy spojrzałam na zdjęcia jeszcze raz.

      Jeśli to żadna tajemnica, to podziel się proszę interpretacją przyjaciela na temat tego zjawiska/obiektu.

      Usuń
  3. Mnie całe to zjawisko, przypomina taką oto niedawną obserwację:
    http://innemedium.pl/wiadomosc/anielska-postac-nagraniu-kamery-lesnej
    Oczywiście pomińmy ten cały aspekt kulturowy, w którym wszystkiemu co się świeci i ma "zalążki skrzydeł" przyklejana jest łatka aniołopodobnych. :)
    Z tego co widać, ten "obiekt" został uwieczniony na przynajmniej dwóch zdjęciach. Nie znam się wybitnie na fotografii, a myślę że trzeba by w pierwszym rzędzie zapytać fotografika, czy specyfika aparatu (a tu chyba ustawienia balansu bieli) może w taki czy inny sposób wpłynąć na fotografowany obiekt.
    Może rozwiązanie jest prozaiczne. Na przykład- szybko przelatujący owad w tym momencie został "źle dostrzeżony" przez aparat i zamiast jego konturów, mamy białą i rozmytą plamę. To oczywiście taka jedna luźna hipoteza, odnosząca się akurat do sprzętu.
    Natomiast argumentem przemawiającym za tym, że mogło to być coś "nie z tej Ziemi", jest w tym przypadku być może owa-nienaturalna cisza.

    Gozdnica to w sumie interesujące miejsce i szkoda, że nie do końca zbadane. Istnieje wiele koncepcji na temat tego co tam istniało (niektóre dość mocno kontrowersyjne) ale w sumie trudno dziś polemizować- czy są możliwe czy nie.
    Kiedyś na forum projektu Cheops wyczytałem, że kilku radiestetów też ponoć kręciło się wokół szczytu i coś tam badali. Zresztą Karol dość często latał tam swego czasu. Może wie (lub widział) coś więcej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Medart, zgadzam się, że błędy aparatu mogą powodować pewne "niewyjaśnione" zjawiska. Nie oznacza to, że jeśli większość sfotografowanych obiektów to efekty uboczne zdjęć, to nie można uchwycić manifestującej się energii. Na pewno Gozdnica jest specyficznym miejscem, gdzie odczuwa się pozytywne wibracje, ja ilekroć tam byłam, czułam się zrelaksowana i pełna spokoju :)

      Usuń
    2. Ja szczerze mówiąc cofam swoje spostrzeżenie, mówiące że "szkoda że niezbadane". Bo w sumie...takie mało zbadane i tym samem pozostające nieco "w cieniu" miejsca, posiadają jeszcze często tą magiczną otoczkę, która w przypadku innych, została już całkowicie zaprzepaszczona (a nieraz wręcz- zniszczona).
      Na Gozdnicy byłem tylko raz, ale szczerze mówiąc nie dotarłem do kręgu widocznego na zdjęciu. Będę więc musiał chyba wypełnić tę lukę. A co do klimatu, to dla mnie cały Masyw Ślęży jest pod tym względem swoisty. Ewidentnie czuć tu "coś".
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Witam wszystkich :) Najpierw odpowiem na pytania Wojtka i Doroty, co sądzi o tym obiekcie przyjaciel. Otóż wg niego jest to byt energetyczny, rodzaj inteligentnej istoty lub pojazdu/sondy (?) z wyższej gęstości/wymiaru. Przyjaciel wyczuwał w miejscu kręgu silne promieniowanie, dodam, że wszyscy odczuwaliśmy tam niesamowity spokój, jakby zresetowanie złych emocji i naładowanie czystą pozytywną energią. Do tego nienaturalna cisza. Dorzucę parę swoich przemyśleń:
    - obiekt pojawił się w miejscu skumulowanej energii, w starożytnym kręgu kamiennym
    - sfotografowałam go przy użyciu flesza, mimo późnej pory było widno
    - wygląda jakby był zrobiony z plastycznej, świetlistej materii, otoczony jest niebieską poświatą
    - objawił się w bardzo krótkim czasie, uchwyciłam go tylko na dwóch zdjęciach, a zdjęć kręgu wykonałam w sumie 6
    - pozytywne odczuwanie przez nas energii w miejscu zdarzenia
    W moim przekonaniu może to być emanacja jakiegoś energetycznego bytu, przyciągniętego przez miejsce mocy - krąg lub być może sam "produkt" energii miejsca owej kumulacji mocy.
    A przy okazji polecam ciekawy film na temat zjawiska orbs:
    http://www.youtube.com/watch?v=aXmCV12a-Yw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście uważam że Ślęża ma w sobie coś mrocznego, i dla tego też omijam ją większym łukiem. Z taka ciszą parę razy się spotkałem nawet ją nagrałem. Nie było to wprawdzie na Ślęży lecz na innej górze. Nawet muchy znikają w takim momencie nie ma żadnych dźwięków. cisza.

      Usuń
    2. Nie przypadkowo Ślęża jest świętą górą sekty Antrovis i wierzących w Ufo.

      Usuń
    3. To ci dopiero skecz z tą sektą :)
      Wiesz Chemini, czytałam kilka broszur wydanych przez Antrovis i niczego mrocznego w nich nie było. Skąd takie przekonanie o że to sekta ? Odprawiali tam jakieś modły, czy co ?

      Myślisz, ze poszukiwacze wszelakiej maści też tworzą jakowyś rodzaj podobnej grupy, chociaż przecież nikt ich nie nazywa sektą ?

      Usuń
    4. A która sekta afiszuje się z prawdziwą działalnością w broszurach. Zawsze są to medytacje, rozmowy o kosmosie i o tym skąd pochodzimy. Brzmi zajefajnie a i ludzie są ciekawi. Po dokładniejszym poznaniu dowiedzieć się można, że koniec świata jest tuż tuż i po co Ci jakies dobra skoro przylecą po nas kosmici. Na początku lat 90-tych część wyznawców zebrała się na Ślęży i chyba się rozczarowali bo nikt po nich nie przyleciał. W 1993 roku Antrovis została oficjalnie rozwiązana, ale to nie znaczy iż nie działa. Druga próba "odlotu" była w 1997 w trakcie powodzi stulecia. Ja i moja rodzina byliśmy świadkami jak "byli" wyznawcy zostawiali wszystko co mieli (dom, rodzinę) i pojechali na Ślężę z zamiarem odlotu na cudowną planetę. Później wybuchały jakieś skandale z przetrzymywaniem ludzi i się zwinęli.

      Usuń
    5. Jeśli chodzi o wspomnianą grupę wyznawców czegoś tam, to ja czytałam kiedyś, kiedyś, w necie, ze był wśród nich taki jeden, co to chudź za nim łaziła i w dzień i w noc, i że to to przez tego własnie osobnika coś się popsuło.
      Jednak to co napisałaś Chemini, kojarzy się mnie bardziej z Cheopsem, ale nie wiem, bo być może to ta sama załoga DżI.
      Nie wiem nic o ichnich ludziach-czyli współtwórcach, ani o ich wyznawcach. Napisałam o tym, ze to, co czytałam było całkiem dobre, a nawet powiem mądre- jak dla mnie.
      Te broszury, to nie były takie tam kilka kartek, bo miały około (chyba) 40 -50 stron maszynopisu w formacie zwykłego zeszytu.
      W '97, to ja jeszcze nie miałam pojęcia o tych sprawach :)
      takie to buty.


      A tak przy okazji, to nie wydaje się wam, ze to wina samych ludzi, że dają się nabrać na takie 'zbawienne' wypady w kosmos ?

      No i pytanie zasadnicze--czy rzeczywiście wiemy skąd pochodzimy i czym jesteśmy?

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się jak reagują konie. Nie raz widziałam jak stawały dęba nie wiedzieć czemu i rżały.
      Nie wiem natomiast jak reagują psy przy czymś takim jak energetyczna góra. Podejrzewam, że kot rozłożyłby się na tym miejscu w najlepsze :)
      Mógłbyś Karol skrobnąć ze dwa zdania w temacie psów, czy innych zwierząt o których opowiadali drwale ?

      Usuń
    2. Dzięki Karol za ciekawe wskazówki odnośnie Gozdnicy :) Rzeczywiście w miejscu "świątyni dumania" występują pewne anomalie (mierzyliśmy kompasem, wahadełkiem), zwłaszcza w obrębie megalitu i powykręcanego drzewa. Pozdrawiam

      Usuń
  6. http://imageshack.us/photo/my-images/205/dscf0871z.jpg/

    http://imageshack.us/photo/my-images/689/dscf0856m.jpg/

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętaj, że pod Engelberg w miejscu po kopalni magnezytu była góra Galgenberg. Stała tam szubiennica. Wieszano tam ludzi skazanych za różne przestępstwa. Obok na działce na której stoi dom, który jest od dawna na sprzedaż był cmentarz zapewne dla tych straconych na Galgenberg. To miejsce jest kontynuacją tradycji wykonywanych wyroków w czasach odleglejszych mających miejsce na Engelberg. Nie przypadkowo nazwa Góra Aniołów została zachowana przez Niemców. To nie jest stricte góra aniołów lecz góra duchów, która była miejscem kaźni, a wcześniej miejscem składania ofiar. W każdym razie jest to miejsce straceń od dawnych czasów, w którym nie wszystkie skazane i tracone ofiary były złe...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za bardzo ciekawe informacje, słyszałam o składaniu ofiar w tym miejscu. Mój kolega (ten od paranormalnych zdolności) wskazał kilka takich potencjalnych miejsc. Dla mnie Gozdnica ("świątynia dumania") jest i pozostanie miejscem, gdzie występują dziwne emanacje "mocy", w moim odczuciu pozytywne. Ja z pewnością tam jeszcze powrócę, bo jest "coś" na rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
  9. Obawiam się - a właściwie jestem pewien, że to po prostu jakiś owad latający oświetlony lampą błyskową znajdujący się poza strefą ostrości. Trochę szkoda, bo wygląda to bardzo efektownie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten owad, patrząc na zdjęcie, musiałby być sporych rozmiarów, a ja nie widziałam wtedy w tym miejscu żadnych latających owadów ani ptaków. Co ciekawe, miesiąc później fotografując ruiny, nieświadomie zrobiłam zdjęcie podobnego "świetlistego ptaka" we Wrocławiu, w pewnym miejscu, gdzie rozstrzelano żołnierzy w czasie II wojny. Przypadek? kto to wie.. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. to miejsce już jest tylko wielkim śmietniskiem

    OdpowiedzUsuń