na poligonie...

na poligonie...

środa, 15 maja 2013

Projekt Arado w Kamiennej Górze

W czasie majówki odwiedziłam nie tylko Ludwikowice i tajemniczy kompleks fabryczny, ale i komercyjny obiekt, jakim jest "zaginione laboratorium Hitlera" w Kamiennej Górze czyli Projekt ARADO. Wprawdzie miejsce nie jest opuszczone, ani zapomniane, wręcz przeciwnie - jest nowoczesnym podziemnym kompleksem, z interaktywną trasą historyczną do zwiedzania, wiernie odtwarzającą warunki panujące w sztolniach. Miejsce warte polecenia i obejrzenia, zwłaszcza na wycieczkę z dzieckiem. Ja wybrałam się do Kamiennej Góry z synem w sobotę 4 maja. Zwieńczeniem dnia była bitwa czołgów - inscenizacja historyczna z udziałem Panzerkampfwagen V Panther i T-34. 

W czasie II wojny światowej na terenie Kamiennej Góry prowadzono prace górnicze pod Górą Zamkową i  Kościelną rękami więźniów miejscowych obozów pracy. Znanych było co najmniej dziesięć miejsc, w których wydrążono sztolnie. Docelowo miały mieścić biura projektowe i fabryki produkujące nowoczesne konstrukcje lotnicze i  broń. Całe miasteczko objęto klauzulą "Geheim" (Tajne). W 1943 r. w  zakładach Arado zespół projektantów rozpoczął prace konstrukcyjne nad wytworzeniem samolotu dalekiego zasięgu typu "latające skrzydło" pod nazwą "Arado". Projekt był kontynuowany pod nazwą „Latające skrzydło – samolot dalekiego zasięgu o dużej prędkości” do 1944 r., kiedy to wydano rozkaz o zakończeniu dalszych prac. Więcej o samolotach - skrzydło można dowiedzieć się ze strony www.arado.pl, polecam zapoznanie się z historią podziemi i firmy Arado. Trasę udostępniono ponad rok temu, 5 maja 2012 r. w podziemiach pod Górą Parkową.

Przy wejściu zwiedzających wita przewodnik przebrany za przymusowego robotnika, który wciela się w rolę agenta polskiego wywiadu. My zaś "odgrywamy" grupę robotników, prowadzonych do podziemi, by zdobyć niemieckie tajemnice. Po drodze mijamy wartowników niemieckich i nadzorcę więźniów, ponaglającego nas głośnym: "Schnell, schnell!", zwiedzamy kolejne korytarze i pomieszczenia, o których opowiada nam przewodnik. Wreszcie dochodzimy do ogromnej sali, zainscenizowanej na tajne laboratorium Lutfwaffe, gdzie powstawały projekty samolotów-skrzydło. I tu spotyka nas niespodzianka, bo nagle do sali wkracza grupa żołnierzy w mundurach niemieckich. Po chwili okazuje się, że to grupa rekonstrukcyjna odwiedziła podziemia, przed mającą się odbyć po południu Bitwą Czołgów. Wrażenie autentyczności miejsca bezcenne :) Idąc dalej oglądamy wystawę unikatowych części pocisku V-1 i rakiety V-2, radaru, hauby Lutwaffe, karabinów lotniczych, zbiorników na paliwo, jest też makieta samolotu - skrzydło, a nawet niemiecka enigma i wiele innych ciekawych eksponatów. Trzeba przyznać, że trasa jest bardzo dobrze przygotowana, wzbogacona efektownym oświetleniem, dźwiękami audio i ...doskonale grający rolę szpiega -  przewodnik :)

Wychodząc z podziemi spotykamy "naszą" grupę niemieckich żołnierzy, odjeżdżającą ku uciesze zgromadzonych gapiów "Panterą". Obok wyjścia stoi mała sala muzealna, w której zgromadzono kolekcję broni lotniczej. Szkoda, że była zamknięta. Na pocieszenie idziemy na wzgórze Parkowe obejrzeć ekspozycję oryginalnego sprzętu wojskowego z okresu II wojny i lat powojennych, jest i makieta samolotu Arado E555. Na koniec udajemy się nad Zalew, zwiedzić miasteczko historyczne grup rekonstrukcyjnych biorących udział w bitwie czołgów.

 Wejście do podziemi

Jedno z pomieszczeń w sztolni



Niektóre z podziemnych korytarzy były zalane

Inne zamknięte były żelazną kratą

Grupę przywitał "niemiecki oficer"

Po drodze mijaliśmy "tajemnicze" skrzynie






 Część samolotu - skrzydło



Załoga "Pantery" w sali-laboratorium

Oglądaliśmy kolekcję broni










Zbiornik na paliwo lotnicze



Po drodze natknęliśmy się na "więźniów pracujących przy urobku"

Grupa rekonstrukcyjna opuszcza muzeum



Na ścieżce historycznej wzdłuż wzgórza Parkowego wyeksponowano sprzęt wojskowy z II wojny światowej i lat powojennych.













Nad Zalewem grupy rekonstrukcyjne "Pomerania" prezentowały swój sprzęt, największym zainteresowaniem cieszyły się oczywiście czołgi.




Pantera była repliką, bo po wojnie nie zachował się żaden oryginalny egzemplarz











Jadąc na miejsce bitwy Pantera ugrzęzła w podmokłym terenie, z pomocą ruszył T-34, który pociągnął czołg na linie

Przygotowania do bitwy





Potyczka Rosjan z Niemcami





środa, 8 maja 2013

Ludwikowice Kłodzkie - II Zjazd Eksploratorów RIESE

W czwartek 2 maja wybraliśmy się na jeden dzień do Ludwikowic Kłodzkich zamiarem obejrzenia terenu kompleksu Ludwikowice – Fabryczna. W dniach 27.04 – 05.05 odbył się tu II Międzynarodowy Zjazd Eksploratorów „Riese” – Muchołapka 2013. Była to druga z cyklicznych imprez organizowanych przez Stowarzyszenie „Riese” z udziałem m.in. Joanny Lamparskiej, Jerzego Cery, Igora Witkowskiego, Dariusza Kwietnia. Po przybyciu na miejsce, przy ciepłej grochówce, zaczęliśmy od rozmowy z organizatorami imprezy, podczas której zaznajomiliśmy się z historią tego miejsca. 

W okresie międzywojennym, w okolicy działała tu  kopalnia Wenceslaus (Wacław), w 1930 r. wybuch gazu zabił 151 górników, po tym wypadku prace w kopalni zostały wstrzymane na trzy lata. Później, gdy okazało się, że ryzyko wybuchu gazu zbyt duże, kopalnię zamknięto. W latach 40-tych kopalnię wraz z zabudowaniami naziemnymi i podziemnymi przejęła fabryka Dynamit Nobel A.G. Stworzono z zabudowań kopalni wielki kompleks produkujący amunicję. Pracowali w nim więźniowie z pobliskich obozów pracy. Od tej pory historia kopalni jest owiana tajemnicą. Nie wiadomo, co dokładnie oprócz amunicji produkowano w podziemnych wyrobiskach. 

Oprócz ruin budynków dawnej kopalni, a potem zakładów zbrojeniowych, w okolicy można znaleźć wiele ciekawych obiektów. Jak choćby potężne pozostałości magazynów na zboczach Góry Władyka czy budynki w rodzaju baraków z płaskimi dachami zamaskowanymi drzewami i ziemią.  Najbardziej znanym obiektem jest tzw. „muchołapka” czyli ogromna żelbetonowa konstrukcja chłodnicza, stojąca na terenie byłej fabryki, którą jedni łączą z doświadczeniami, jakie prowadzili Niemcy nad startującymi obiektami o napędzie antygrawitacyjnym. Inni widzą w niej po prostu zwykłą podstawę chłodni kominowej. Czym była w rzeczywistości? Do końca nie wiadomo...

Ludwikowice - kopalnia Wacław

My obejrzeliśmy tylko niewielką część z potężnej naziemnej infrastruktury kompleksu. Po dawnej fabryce amunicji pozostały dziś tylko ruiny, zachowane w lepszym lub gorszym stanie. Jednym z ciekawszych miejsc, które warto zobaczyć jest wzgórze z ciągiem betonowych pawilonów z maskowaniem na dachach.

Miejsce zjazdu eksploratorów


Słynna "muchołapka" ma ok.10 m wysokości i średnicę ok.32 m

Widok na wzgórze z pawilonami

Przy wjeździe na wzgórze znajduje się obetonowany dojazd do drogi

Wzdłuż drogi stoją pawilony maskowane nasadzeniami zieleni na dachach



Jeden z wielu włazów, które widzieliśmy po drodze

Poniżej zbocza znajduje się wiele zrujnowanych budynków


















 Na koniec pamiątkowa fota przy "muchołapce"